Uczniowie na "Nabucco"

Data: 
2017-12-17

Leć, myśli, na złotych skrzydłach;
Leć, odpoczywając na górach i pagórkach,
tam, gdzie powietrze napełnione delikatnością i ciepłem,
słodkim aromatem ojczystej ziemi!
(…)
(G. Verdi, „Nabucco”, chór Va pensiero, akt III)
 
Słowa tej pieśni stały się najbardziej wyczekiwanym momentem dla licznie zgromadzonej w Kampusie Wielickim publiczności (w tym uczniów Szkoły Muzycznej I stopnia w Wieliczce), która przybyła 12 grudnia, by wysłuchać „Nabucco” -  jednej z najsłynniejszych oper włoskiego mistrza, Giuseppe Verdiego. Już po raz drugi przestrzeń kinowa kampusu stała się miejscem prezentacji retransmisji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku – najbardziej renomowanej sceny operowej świata.
Tym razem usłyszeliśmy dzieło zaledwie 29-letniego Verdiego, po raz pierwszy wystawione w La Scali w 1842 roku. Jego akcja ma miejsce w Jerozolimie i Babilonie, ok. 587 r p.n.e. i tłem jej wydarzeń są początki „niewoli babilońskiej” Żydów. 
Historia Izraelitów ciemiężonych przez Babilończyków była dla włoskiej publiczności oczywistą aluzją do sytuacji ich ojczyzny rozbitej na małe księstewka, w których krzyżowały się najróżniejsze obce wpływy (okupacja austriacka). Ruch zjednoczenia Włoch, tzw. Risorgimento, znalazł w Verdim najzagorzalszego piewcę, a sławny chór z III aktu „Va, pensiero” był zawoalowanym błagalnym hymnem o odzyskanie przez Italię tożsamości i niezależności (jest uważany za nieoficjalny hymn Włoch). Hipnotyzujące wręcz wykonanie chóru przez artystów Metropolitan Opera nie mogło, oczywiście obyć się bez bisu, co należy zresztą do tradycji wystawiania tej opery. Siła oddziaływania Nabucco to przede wszystkim muzyka, a doskonale realizowane partie wokalne stały się największym atutem tej inscenizacji.  W rolę tytułowego Nabucco wcielił się Placido Domingo, w partii Abigaille usłyszeliśmy Ludmiłę Monastyrską. Ponadto wystąpili: Jamie Barton jako Fenena, Russell Thomas jako Ismael oraz Dmitry Belosselskiy jako Zachariasz. Na szczególne uznanie zasłużyła zwłaszcza Ludmiła Monastyrska, której głos oczarował i zelektryzował publiczność. Stanowczość i siła brzmienia oraz uzyskiwane w pożądanych momentach ciepło i liryzm były fenomenalne. Jeśli ideał istnieje, to wymagająca partia Abigaille w ustach Monastyrskiej nim jest…
Brawurowo poprowadzona przez mistrza James’a Levine’a orkiestra bezbłędnie i z wielkim wyczuciem towarzyszyła śpiewakom, będąc wyczulona na każdy szczegół muzycznej interpretacji. Niewątpliwym atutem tej realizacji okazała się także warstwa scenograficzna. Oszczędna i symboliczna, ukierunkowywała uwagę na głównych bohaterów, stanowiąc jedynie dopowiedzenie i tło dla ich przeżyć.
Jest wielce budujące, że sztuka operowa z najwyższej półki zawitała do Wielickiego Kampusu, będąc dostępną dla każdego chętnego słuchacza. A wśród młodych osób z pewnością rozbudzi zainteresowanie pięknym, choć niełatwym gatunkiem opery, który dzięki realizacjom takim jak ta z Metropolitan Opera ma szanse być stale aktualnym.
 
/Anna Kozłowska/